Z Cieszyna na warmińskie gruzy: pionierski trud, który zbudował Kortowo na nowo


Czarno-biała ilustracja w stylu historycznego drzeworytu przedstawiająca architekturę olsztyńskiego Kortowa. W centrum znajduje się dawna kaplica z niewielką wieżą, otoczona przez masywne, ceglane budynki dawnego szpitala i bujną roślinność. Na niebie widoczne są kłębiaste, stylizowane chmury. Całość oddana jest za pomocą wyrazistego, gęstego kreskowania.



Warmia i Mazury to kraina, która w zbiorowej wyobraźni kojarzy się dziś z żaglami łopoczącymi na wietrze, zapachem sosnowych lasów i spokojną taflą tysięcy jezior. Jednak pod tą sielankową powierzchnią kryje się historia dramatyczna, pęknięta na pół przez najkrwawszy konflikt w dziejach ludzkości. To ziemia-palimpsest, miejsce, gdzie brutalnie zeskrobano dawny wielowiekowy tekst niemieckiej i pruskiej kultury, by w pośpiechu powojnia napisać nową opowieść.

Niniejszy artykuł powstał w oparciu o wykład zatytułowany "Dziedzictwo Olsztyna - od Kortowa po Brzeziny", który odbył się w ramach cyklu "Rozmowy o Dziedzictwie Kulturowym Warmii i Mazur", uświetniającego obchody 75-lecia Wojewódzkiej Biblioteki Publicznej w Olsztynie. Prelekcję tę wygłosiła Barbara Dąbkowska-Sówka, znana regionalistka, licencjonowana przewodniczka turystyczna PTTK oraz archiwistka w Uniwersytecie Warmińsko-Mazurskim. Dzięki jej pasji, kwerendom archiwalnym i dogłębnej wiedzy topograficznej, możemy dziś spojrzeć na przeszłość stolicy regionu z zupełnie nowej, niezwykle bliskiej człowiekowi perspektywy.

Od mieszczańskich pól do nowoczesnej psychiatrii

Aby zrozumieć, czym jest dzisiejsze Kortowo, tętniący życiem kampus w Olsztynie, musimy cofnąć się w czasie. Jak wynika z dokumentów archiwalnych, już w przywileju lokacyjnym Olsztyna z 1350 roku pojawia się wzmianka o Jeziorze Kortowskim, stanowiącym granicę terytorium. W 1378 roku kapituła powiększyła areał ziemi przeznaczony dla mieszczan, poszerzając okręg aż do brzegów tego jeziora. Przez setki lat, aż do drugiej połowy XIX wieku, Olsztyn zachowywał charakter miasta stricte rolniczego, a w okolicach dzisiejszego kampusu mieszkańcy uprawiali swoje pola.

Rewolucja nadeszła wraz ze zmianą podejścia do zarządzania ziemią w Prusach. W drugiej połowie XIX wieku burmistrz Olsztyna, Jakub Rarkowski, w wyniku separacji gruntów stworzył własny majątek, który od nazwy jeziora po raz pierwszy nazwał "Kortowem". Była to początkowo niewielka posiadłość z dworem, parkiem i zabudowaniami gospodarczymi. Syn burmistrza, nie widząc swojej przyszłości w rolnictwie, sprzedał ten teren nauczycielowi o nazwisku Anton Fischer.

Kluczowy moment w historii miejsca nastąpił około 1880 roku. Władze Prus Wschodnich intensywnie poszukiwały wówczas odpowiedniej lokalizacji dla nowoczesnego szpitala psychiatrycznego. Kortowo, oferujące naturalne ujęcie wody z jeziora i rzeki Kortówki (umożliwiające naturalne oczyszczanie), a także będące blisko miasta i zarazem na uboczu, okazało się ofertą idealną. W 1880 roku odkupiono majątek od Fischera, a dwa lata później rozpoczęto budowę nowatorskiego zakładu dla osób psychicznie chorych.

Zakład, otwarty w 1886 roku, był perełką ówczesnej pruskiej medycyny, wpisującą się w nowy, bardziej humanitarny nurt traktowania pacjentów. Funkcjonował on nieprzerwanie aż do 1945 roku. 

Szpital w Kortowie nie był jednak jedyną wielką inwestycją strukturalną, która odmieniła oblicze rozwijającego się Olsztyna na przełomie XIX i XX wieku. Zaledwie dekadę po otwarciu kortowskiego zakładu pruska administracja wzniosła w mieście inny, znacznie mroczniejszy gmach z czerwonej cegły, który miał stać się ponurym symbolem surowego porządku, dyscypliny i nieuchronności kary. 

O jego fascynujących i często dramatycznych losach przeczytasz w artykule: Czerwony gmach przy ul. Klebarskiej: Olsztyńskie więzienie pod pruskim pręgierzem (1898-1938).

  • Samowystarczalność: Szpital stanowił niemal osobne miasteczko, połączone z Olsztynem jedynie linią telegraficzną i instalacją gazową. Posiadał własne ujęcie wody, oczyszczalnię ścieków oraz elektryczność.
  • Infrastruktura: Wzniesiono reprezentacyjne budynki zarządu, dom gospodarczy z wieżą zegarową, kaplicę cmentarną oraz kotłownię. Około 1913 roku na terenie szpitala znajdowało się prawdopodobnie aż 45 obiektów.
  • Organizacja: Placówkę podzielono na część męską i żeńską, a także oddzielono pacjentów najciężej chorych od tych lżej chorych, którzy mogli angażować się w pracę w przyzakładowym gospodarstwie.

Apokalipsa roku 1945

Kres istnienia świetnie zorganizowanej pruskiej enklawy wyznaczyła II wojna światowa. W czasie działań zbrojnych część obiektów w Kortowie, podobnie jak miało to miejsce w trakcie I wojny światowej (kiedy utworzono tam lazaret), zaadaptowano na szpital dla żołnierzy z urazami ortopedycznymi.

Ostateczna zagłada nadeszła w styczniu 1945 roku, kiedy na te tereny wkroczyła Armia Czerwona. Sowieci spalili zakłady, mordując zarówno bezbronnych pensjonariuszy, jak i przebywających tam rannych żołnierzy. Kortowo zamieniło się w przerażające zgliszcza i pobojowisko.

Przez kolejne pięć powojennych lat urokliwe niegdyś miejsce pozostawało opuszczone i zaniedbane. Choć przejściowo stacjonowało tam wojsko i podejmowano próby utworzenia szkoły pielęgniarek, żadna z tych inicjatyw nie przyniosła trwałych efektów.

Wielka wędrówka: z Cieszyna do Olsztyna

Powojenny Olsztyn, po włączeniu do Polski tzw. Ziem Odzyskanych, borykał się z brakiem tradycji akademickiej, którą w Prusach Wschodnich przed wojną posiadał Królewiec (włączony do ZSRR). Władze polskie bezskutecznie próbowały powołać do życia wyższą uczelnię, zmagając się z brakami lokalowymi i oporem kadry naukowej przed osiedleniem się na zrujnowanych i niepewnych terenach.

Zwrot akcji nastąpił pod koniec 1949 roku w Zakopanem, podczas konferencji poświęconej ekonomice rolnictwa. Marian Gotowiec, rektor Wyższej Szkoły Gospodarstwa Wiejskiego w Cieszynie, został tam powołany na głównego organizatora i przyszłego rektora nowej uczelni w Olsztynie. 31 maja 1950 roku ukazało się rozporządzenie Rady Ministrów nakazujące "zwinięcie" uczelni w Cieszynie i Łodzi oraz przeniesienie ich w całości na Warmię.

Dla kadry i studentów, informowanych o tych zmianach pod koniec roku akademickiego, był to olbrzymi wstrząs. Społeczność akademicka musiała opuścić bezpieczny, zorganizowany Cieszyn i wyruszyć 600 kilometrów na północ, do obcego, zrujnowanego miasta. Wybór był brutalny, albo pozostanie w Cieszynie bez perspektyw, albo wyjazd do Olsztyna za pracą i szansą na dyplom. Przybysze ci stanowili jednak tylko część ogromnej fali osadników sprowadzanych po II wojnie światowej z różnych stron kraju, którzy na zrujnowanych terenach - w miejscu uciekającej i wysiedlanej ludności autochtonicznej - musieli budować swoje życie zupełnie od podstaw. O tym niezwykle trudnym ludzkim doświadczeniu i długim, pełnym dramatów procesie kształtowania się nowej tożsamości na tych ziemiach przeczytasz więcej w naszym artykule:  ""Wieczny początek" - opowieść o tym, jak Warmia i Mazury stały się Polską".

Mimo oporów, około 80% zasobów z Cieszyna oraz znaczna część studentów przeniosła się na tereny Kortowa. Uczelnia ta, o czym wspomina Barbara Dąbkowska-Sówka, miała za sobą bogatą historię międzywojenną, powstała początkowo w 1919 roku jako Akademia Rolnicza w Bydgoszczy, a następnie, w latach 1922-1939, działała w Cieszynie. Z tego też powodu jej dokumentacja jest dziś rozproszona, część ksiąg przedwojennych słuchaczy spoczywa w Archiwum w Olsztynie (8 ksiąg), a reszta (5 ksiąg) w oddziale w Cieszynie, co bywa utrudnieniem dla poszukiwań genealogicznych.

Wykłady wśród gruzów i czyn społeczny

Uczelnia oficjalnie otrzymała zrujnowane tereny Kortowa na mocy uchwały Miejskiej Rady Narodowej z 26 września 1950 roku. Na 131 hektarach znajdowało się 48 budynków, z których oficjalnie 13 było całkowicie spalonych, choć w rzeczywistości straty były jeszcze większe.

Od lipca do września trwała mordercza walka z czasem, by zdążyć z rozpoczęciem zajęć w październiku. Ogromną rolę w odbudowie odegrał zapał studentów, w tym legendarnej już brygady Janusza Cichockiego (pseudonim "Anibaba"), która biła rekordy przy odgruzowywaniu zrujnowanych obiektów. Młodzież dzieliła dzień na dwa etapy: rano uczęszczała na wykłady w prowizorycznych warunkach, a po południu ciężko pracowała fizycznie w ramach czynu społecznego.

W tych surowych realiach wyróżniała się postać wybitnego chemika, prof. Wiktora Wawrzyczka. Z jednej strony słynął on z bezkompromisowych, rygorystycznych egzaminów, których nie dało się obejść, z drugiej, mimo otaczających ruin, już w 1952 roku zainicjował działalność chóru uczelnianego, rozumiejąc potrzebę budowy nie tylko murów, ale i ducha akademickiego.

Oficjalna inauguracja pierwszego roku akademickiego Wyższej Szkoły Rolniczej odbyła się 2 października 1950 roku w olsztyńskim Teatrze im. Stefana Jaracza. Naukę rozpoczęło 1200 studentów na trzech pionierskich wydziałach: Rolniczym, Zootechnicznym i Mleczarskim (rok później dołączył do nich pierwszy w Polsce Wydział Rybacki.

Dawną przestrzeń szpitalną sukcesywnie przekształcano na potrzeby nauki. Zniszczony główny budynek zarządu rozebrano (dziś w jego pobliżu wznosi się rektorat), dawną piekarnię wykorzystano na cele gospodarcze, a w 1954 roku jeden z obiektów (dzisiejsza aula im. M. Kotera) zamieniono w słynne "kino studenckie. Historycy wciąż badają wielowyznaniowe dziedzictwo tego miejsca, najprawdopodobniej centralnie umiejscowiona kaplica przed wojną służyła zarówno ewangelikom, jak i katolikom, a do obowiązków olsztyńskiego organisty, Feliksa Nowowiejskiego, należało dojeżdżanie tam i oprawa muzyczna nabożeństw.

Dziedzictwo Kortowa, tak barwnie i dokładnie udokumentowane przez archiwistów i regionalistów takich jak Barbara Dąbkowska-Sówka, to opowieść o heroicznej odbudowie życia w sercu Ziem Odzyskanych, gdzie na fundamencie dramatu powołano do istnienia wiodący ośrodek naukowy, bez którego dzisiejsza Warmia i Mazury miałyby zupełnie inne oblicze. Ten nowy, stworzony niemal od zera polski krajobraz - pełen nowoczesnych osiedli i nowej infrastruktury - nierzadko stanowi jednak trudne zderzenie z oczekiwaniami osób szukających tu dawnego, niemieckiego Allenstein. O tym, jak współczesny Olsztyn postrzegają dziś potomkowie dawnych mieszkańców i dlaczego ich sentymentalne spojrzenie w przeszłość zderza się z twardym pragmatyzmem współczesnych olsztynian, przeczytasz w naszej recenzji: Podróże Jochena Buchsteinera śladami przodków po Warmii i Mazurach z historią w tle.

📜 Z Cieszyna na warmińskie gruzy

Ten artykuł to opowieść o pionierskim trudzie i powojennej odbudowie. Jeśli chcesz powrócić do historii ludzi, którzy zbudowali Kortowo na nowo, pobierz całość w wygodnym formacie PDF.

Prześlij komentarz

0 Komentarze