Dziś, kiedy słyszymy nazwę Kaliningrad, myślimy raczej o zamkniętej twierdzy na styku Rosji i Europy, niż o miejscu, które przez stulecia tętniło życiem, nauką i kulturą. A przecież to właśnie Królewiec, dawna stolica Prus Wschodnich, był jednym z najważniejszych punktów na historycznej mapie naszego kontynentu.
Historia tego miasta zaskakuje, inspiruje i pokazuje, jak bardzo losy jednego miasta potrafią ogniskować dzieje całej Europy. Od średniowiecznych zamków Krzyżaków, przez humanistyczne sale wykładowe Uniwersytetu Albertyna, aż po dramatyczne wydarzenia II wojny światowej i zapomniane bohaterstwo redaktorów Gazety Olsztyńskiej.
Królewiec średniowieczny tygiel kultur
Uniwersytet Albertyna centrum renesansowego szkolnictwa
W 1544 roku książę Albrecht Hohenzollern założył w Królewcu uczelnię, która miała konkurować z tak znanymi ośrodkami jak Kraków czy Wittenberga. Tak powstała Uniwersytet Albertyna, w którym szybko pojawili się studenci z całej Europy w tym wielu Polaków.
Kojarzysz Jana Kochanowskiego? Ten sam poeta, którego uczono w szkole jako twórcę pieśni i trenów, zdobywał wiedzę właśnie tutaj. Ale to nie jedyna znana postać:
- Marcin Kwiatkowski - tłumacz ważnych tekstów reformacyjnych.
- Stanisław Sarnicki - historyk i jeden z pierwszych ideologów polskiego sarmatyzmu.
Największym filozofem, który wyszedł z murów Albertyny, był Immanuel Kant. Mało kto wie, że... nigdy nie opuścił rodzinnego Królewca! Mimo to, jego idee zmieniły myślenie o moralności i polityce w całej Europie.
Prusy Wschodnie na rozdrożu dużej polityki
Nie sposób mówić o Prusach Wschodnich bez wspomnienia o ich roli w wielkich geopolitycznych rozgrywkach XVIII wieku. Między Rosją, Prusami a Austrią toczyły się zakulisowe gry, których celem było przesuwanie granic, jak pionków na szachownicy.
Mało kto dziś pamięta, że w 1745 roku istniał nawet plan, by... oddać Prusy Wschodnie Polsce! Petersburg liczył na to, że Warszawa zgodzi się przekazać w zamian część ziem na wschodzie. Gdyby ten pomysł doszedł do skutku, mapa Europy mogłaby dziś wyglądać zupełnie inaczej.
Gazeta Olsztyńska głos Polaków w niemieckim morzu
Przenosząc się do XIX wieku, warto zatrzymać się na chwilę przy niesamowitej historii rodziny Pieniężnych. W czasach, gdy niemiecka administracja dążyła do całkowitej germanizacji ludności, oni stworzyli coś niezwykłego Gazetę Olsztyńską.
Nie była to zwykła gazeta. To raczej platforma oporu, walcząca słowem:
- publikowano w niej artykuły w gwarze warmińskiej, bliskiej polskiemu sercu,
- organizowano kursy języka polskiego dla analfabetów,
- a w czasie rządów nazistowskich przeciwstawiano się propagandzie.
Za swoją działalność Seweryn Pieniężny junior zapłacił najwyższą cenę – został aresztowany przez Gestapo w 1939 roku. Jednak represje wobec ludzi „Gazety” zaczęły się znacznie wcześniej. Redaktorzy walczący o polskie słowo byli regularnie nękani przez pruski wymiar sprawiedliwości. Wielu z nich, w tym redaktor Kazimierz Jaroszyk, trafiło za kraty. Ich losy poznasz w artykule: Olsztyńskie więzienie pod pruskim pręgierzem, historia represji wobec polskich działaczy. Dziś archiwalne numery „Gazety” przypominają nam, że prasa może być równie groźna jak karabin, a cena za prawdę była często liczona w latach odsiadki
Upadek Królewca dramat II wojny światowej
Nadchodzi koniec. W 1945 roku do Królewca wkroczyła Armia Czerwona. Miasto zostało obrócone w ruinę. Od wieków było pomostem między Wschodem a Zachodem. Po wojnie twierdzą ZSRR, odciętą od reszty świata.
Erich Koch fanatyzm, który pogrzebał miasto
Warto poświęcić kilka zdań jednej z najmroczniejszych postaci tej historii Erichowi Kochowi, nazistowskiemu gauleiterowi Prus Wschodnich. Pod jego rządami region pogrążył się w chaosie. Co zrobił Koch, gdy zbliżał się front?
- zabronił ewakuacji cywilów tysiące zginęły w mrozie,
- rozkazał wysadzić historyczne budynki w Królewcu,
- uciekł w przebraniu marynarza, zostawiając wszystko za sobą.
Jego decyzje doprowadziły do jeszcze większych zniszczeń. Dziś Kaliningrad nazwany na cześć radzieckiego działacza stoi na ruinach miasta o kilkusetletniej historii. Niektóre ulice wciąż noszą ślady dawnych czasów, choć trzeba wiedzieć, gdzie patrzeć.
Dlaczego warto pamiętać o Prusach Wschodnich?
Pewnie zadajesz sobie pytanie po co w ogóle wracać do tej zapomnianej historii? Moim zdaniem, powodów jest kilka. Przede wszystkim:
- Kultura przetrwa wszystko nawet okupację i propagandę można przetrwać, jak pokazała Gazeta Olsztyńska.
- Tożsamość lokalna ma moc mieszczanie Królewca nie raz potrafili zawalczyć o swoje prawa.
- Nauka nie zna granic Albertyna była miejscem spotkań Polaków, Niemców, Litwinów wszystkich spragnionych wiedzy.
Może następnym razem, gdy usłyszysz o Kaliningradzie, nie pomyślisz tylko o geopolityce i wojskach. Może przypomnisz sobie Kanta, piszącego o moralności; Pieniężnego, ryzykującego życiem dla polskiej mowy; czy studenta z Mazowsza, który w Królewcu poznawał Renesans.
Bo Prusy Wschodnie to coś więcej niż nazwa na starej mapie. To przypomnienie, że historia nie jest czarno-biała. Czasem trzeba się pochylić nad ruiną, żeby zobaczyć, jak wiele kiedyś tam kwitło.
Czy wiedziałeś, że…?
- Już w XVI wieku drukowano w Królewcu polskie książki?
- Seweryn Pieniężny prowadził tajne lekcje języka polskiego w piwnicy redakcji?
- Immanuel Kant nigdy nie wyjechał z Królewca, a mimo to jego idee obiegły świat?
Historia Królewca i Prus Wschodnich to kawałek układanki, który pomaga lepiej zrozumieć to, kim dziś jesteśmy. A może nawet kim mogliśmy być, gdyby nie kilka decyzji ludzi u władzy. Zastanawiające, prawda?
Jeśli interesują Cię takie opowieści z pogranicza nauki, kultury i historii, daj znać w komentarzu a może następnym razem zagłębimy się w historie Wilna, Czechowa albo Lwowa. Bo Europa pełna jest takich zapomnianych miejsc, które mają coś do opowiedzenia.

0 Komentarze